Pan Objawień nerwowo wyłamywał palce.
- No, widzicie? Ta dziwaczna epifania prawie go zabiła. Czy tak może wyglądać
interwencja Jasności?
- Zawsze tak wygląda, Dżibril - wyjaśnił cierpko Razjel. - Coś podobnego dzieje się za
każdym razem, gdy destruktora wypełnia moc Pana. Żaden inny anioł nie byłby w stanie
przyjąć tego aspektu mocy Światła. Dlatego przed eonami Pan powołał Daimona do służby,
wskrzeszając go z martwych. Niejako przygotował jego organizm do pracy w randze Anioła
Zagłady. Rozumiesz, w ekstremalnych warunkach.
To chyba należy mi się dodatek specjalny, pomyślał Daimon, w milczeniu spoglądający
na kłótnię przyjaciół z wyżyn parapetu, na którym przysiadł.